logo

FORUM
Portal młodych ICHTIS.info
 

 Ogłoszenie 

POSZUKIWANI MODERATORZY!


Poprzedni temat «» Następny temat
Księża, którzy odchodzą.
Autor Wiadomość
ONEandONLY 


Imię: :)
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Kwi 2008
Posty: 66
Skąd: z daleka:P
Wysłany: 2008-05-26, 15:35   Księża, którzy odchodzą.

Hej:) Nie wiem, czy był już taki temat, ale zejnowski ma rację - trochę cicho nam się tu zrobiło. Zapraszam do dyskusji na temat, który na pewnym forum wywołał burzę. Co myślicie o księżach, którzy odchodzą? Pojawiają się opinie, że w ten sposób zdradzają Jezusa, może jednak trzebaby się bliżej temu przyjrzeć? Mówcie, co myślicie.
_________________
Shema Israel, Adonai Elohenu, Adonai Ehad
 
     
Panna M. 


Imię: Marika
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 145
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-05-26, 17:48   

Chyba kiedyś był. Ale teraz nie ma w każdym bądź razie.
Ja osobiście uważam, że takich ludzi nie powinno sie potępiać, a tym bardziej katolicy, a co najgorsze to, to że kościół katolicki to robi. Najczęściej jest tak [nie uważam że zawsze] że odchodzi tylko od 'zawodu' a nie od Boga. Poza tym każdy w życiu się myli popełnia błedy...
Ja wiem że po to są przez tyle lat w seminarium, by to może wymodlić, przemyśleć, doświadczyć, poznać miłość Boga oraz samego Boga i albo zostać albo odejść. Ale tam jest inaczej, bo siedzą przecież ciągle w tym samym gronie ludzi i to najczęściej wśród mężczyzn. A kiedy przychodzi na parafie, są nowi ludzie, dziewczyny czy też kobiety, nowe problemy, spowiedź, która wielu księży podobno 'odstrasza i paraliżuje', przenoszenie z miejsca na miejsce, raz jest gorzej raz lepiej. Kiedy to wszystko zbierze się w jedno na pewno nie jest łatwo, wszelkiego rodzaju porządania.
Nie wiem, może to bezsensowne usprawiedliwienia, ale Bóg na pewno nie potępia takich księży i tak samo ich kocha. Wiem że to bardzo poważne, tak samo jak małżeństwo, jak ślubowanie przed drugim człowiekiem miłości, oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci, ale mówie najczęściej jest tak że oni nie opuszczają Boga. Poza tym czasami lepiej żeby odszedł, niż jakby miał być gorszącym człowiekiem i tym samym zdradzać siebie, drugą osobę i Samego Boga, a wydaje mi się że ksiądz który odchodzi nie był powołany tak naprawdę. Bo jednak jest dużo księży którzy zostają do końca i są wspaniałymi kapłanami.
To dość trudne.
_________________
'Czasem trzeba pozbyć się boga, by znaleźć Boga.'

Anthony de Mello
 
     
szumi
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-26, 20:09   

Wg mnie człowiek ma coś takiego jak wolna wola i rozum. Jak podejmuje decyzje, to powinien być świadomy jej konsekwencji. Jeśli człowiek decyduje się być księdzem to ma nim być (i jest) do końca życia. To tak samo jak z małżeństwem. Jeśli ślubuję, że nie opuszczę aż do śmierci, oraz że będę wierny i uczciwy w małżeństwie, to jak mi jakaś młódka pod nosem tyłkiem pokręci nie rzucam sie z nią do łóżka - mimo że kusi - bo wiem komu ślubowałem i czego się podjąłem. I to samo obowiązuje w kapłaństwie. Jeśli się decyduje, to nawet jak mu jakaś we łbie zawróci musi być wierny. Jak nie daje rady tam być, niech poprosi biskupa o przeniesienie, a jak wiemy co z oczu to i z serca. Jak nie daje rady z innych powodów niech pamięta, że "kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony". Należy być odpowiedzialnym. A w wieku 25 lat już chyba ma się trochę rozumku. Inna sprawa gdy ktoś przyjmuje sakrament pod przymusem, choćby psychicznym. Bo babcia tak się cieszy i nie chce jej zawieść. Wówczas sakramentu w ogóle nie było, a akt sakramentalny jest nieważny. Ale jeśli świadomie i wolnie się decyduje to trzeba umieć wytrwać. A z naszej strony musimy pamiętać, by modlić się za kapłanów. Niech każdy się modli za tych których ma na swojej parafii, a będzie bardzo dobrze. Bo łatwo nie jest, ale nagroda będzie sto razy większa (tak obiecuje sam Chrystus!)
 
     
zejnowski 
Administrator


Imię: Dominik
Wiek: 24
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 110
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-05-26, 22:21   

Oczywiście nie chciałbym aby księża odchodzili tak samo jakbym nie chciał aby małżeństwa się rozwodzili, ale... niestety tak się dzieję. Człowiek nie jest idealny, popełnia błędy, mniejsze czy większe, i tak jak powiedział też szumi powinien dążyć do poprawy do doskonałości i zapewne to robią Ci księża a przynajmniej większość no ale niestety niektórzy nie dają rady i wtedy ważne by ich zrozumieć, dać im siłę chociażby przez modlitwę czy rozmowy jeżeli są to nasi przyjaciele czy znajomi. Nie odwracać się od nich... wydaje mi się by ta ich decyzja była naprawdę przemyślana a nie od tak pstryk i odchodzę oraz aby nie przestali wierzyć i modlić się przed podjęciem tak radykalnych decyzji... oby takich jak najmniej.
Bardziej bym się skłaniał ku rozmowie odnośnie późniejszemu zakazowi przyjmowania Komunii Św.
_________________
"Nauka i religia nie pozostają w sprzeczności. Nauka jest po prostu zbyt młoda, żeby to zrozumieć"
 
 
     
ONEandONLY 


Imię: :)
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Kwi 2008
Posty: 66
Skąd: z daleka:P
Wysłany: 2008-05-26, 22:41   

Jeżeli ksiądz odchodzi od kapłaństwa to podobno ma jakąś karę na siebie nałożoną, którą potem może zdjąć (chyba) biskup. Polecam książkę "Porzucone sutanny". Są to rozmowy z księżmi, którzy odeszli. Są tam też właśnie opisane te kary. Niestety moją ma na razie trener, ale jak ją odzyskam, napiszę cosik więcej o tym.
A co do akceptacji przez społeczeństwo... teoretycznie powinno tak być, ale w praktyce jest gorzej, zwłaszcza na wsiach( chociaż nie mówię, że tylko). Zdarzył się (chyba w 2005 r.) przypadek, że były ksiądz zmarł jako bezdomny w kartonach pod kościołem, w którym kiedyś odprawiał mszę. NIKT nie ruszył sie wcześniej, żeby mu pomóc. :/
_________________
Shema Israel, Adonai Elohenu, Adonai Ehad
 
     
agape 

Imię: Agnieszka
Dołączyła: 26 Maj 2008
Posty: 13
Skąd: POLICE
Wysłany: 2008-05-27, 10:46   

Smutne i straszne Agnieszka to co napisałaś o tym kapłanie.
Na pewno strasznie musiał cierpieć i to Mu Pan wynagrodzi ale smutniejsza postawa kapłanów z tego kościoła i ludzi z tej parafii taka zatwardziałość serca.
Po prostu wniosek nasuwa się sam MODLITWA.
 
 
     
ONEandONLY 


Imię: :)
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Kwi 2008
Posty: 66
Skąd: z daleka:P
Wysłany: 2008-05-27, 14:42   

agape napisał/a:
Agnieszka

Agata :)
_________________
Shema Israel, Adonai Elohenu, Adonai Ehad
 
     
agape 

Imię: Agnieszka
Dołączyła: 26 Maj 2008
Posty: 13
Skąd: POLICE
Wysłany: 2008-05-27, 21:18   

Ok Agatko przepraszam ;)
 
 
     
ONEandONLY 


Imię: :)
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Kwi 2008
Posty: 66
Skąd: z daleka:P
Wysłany: 2008-05-28, 16:03   

Hehe, nie szkodzi :)
A wracając do księży. Od nas niedawno jeden odszedł. I poszła plotka na całe miasto, że co on teraz nie robi itp. Ludzie oceniają, a nie znają tak naprawdę problemu :/
_________________
Shema Israel, Adonai Elohenu, Adonai Ehad
 
     
iustitia 


Imię: Justyna
Dołączyła: 26 Lut 2008
Posty: 84
Skąd: Zbyt daleko by dosięgnąć...
Wysłany: 2008-05-29, 18:01   

Kapłani zawsze są "pod lupa". Są bardziej krytykowani od świeckich. Ale dlaczego?? Załóżmy,że ksiądz i osoba świecka popełnią jakieś wykroczenia. Na osobę świecką przymkną oko,a duchowny ma przerąbane... Podobnie jest z "odchodzeniam". Jeśli małżonkowie się rozwodzą- no cóż, może się zdarzyć każdemu- ale gdy to ks chce zrezygnować z kapłaństwa, oooo to już każdy gotowy jest go skrytykować. Takich przykładów jest dużo. Np. w szkole. Nauczyciel historii może nakrzyczeć na ucznia, ale gdy zrobi to ksiądz będą źle o nim mówili.Bo to ksiądz. Powinien świecić przykładem. Ale ksiądz też jest człowiekiem!!!

Panna M. napisał/a:
Najczęściej jest tak [nie uważam że zawsze] że odchodzi tylko od 'zawodu' a nie od Boga.

Dokładnie. Poza tym bardziej pilnujmy siebie niż kapłanów. Patrzmy na swoje czyny i nie oceniajmy niczego pochopnie.

Wiem, moja wypowiedź jest baaardzo chaotyczna ;)
_________________
" Ja tańczę... a niebo? Niebo gra! "
 
     
al 

Imię: al
Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 3
Skąd: ...
Wysłany: 2010-03-09, 08:12   

Kandydat do kapłaństwa ma czas na to by podjąć decyzję na całe życie.Ten okres to sześć lat.Jest to czas formacji w czasie którego spokojnie można rozeznać swoje powołanie.Jeśli ktoś postanowił zostać księdzem wbrew rozeznaniu to skutki są jakie są.Nie chcę wchodzić w kwestie autentyczności powołań ale i te należałoby uwzględnić.Dodam jeszcze,że człowiek jest omylny i nierzadko kieruje się emocjami.A skutki jakie są każdy widzi.
 
     
Frytka 


Imię: Paulina
Wiek: 23
Dołączyła: 09 Lis 2007
Posty: 62
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-03-13, 18:03   

Zarówno okres seminaryjny dla kleryka, jak i np. okres narzeczeński dla chcących przyjąć sakrament małżeństwa powinien być czasem głębszego poznawania i rozeznawania swojego powołania. W przypadku kapłanów jest to min. 6 lat (a przecież bywa i dłużej) a i tak zdarzają się przypadki późniejszego odejścia z kapłaństwa. Podkreślam "przypadki", bo tak naprawdę ile takich osób jesteśmy w stanie wskazać? Z pewnością o wiele więcej małżeństw się rozpada niż zdarza się odejść z kapłaństwa. Osobiście uważam, że nie potrzeba robić wielkiego widowiskowego haaaalo, gdy jakiś ksiądz rezygnuje z kapłaństwa. Jak wiele ludzi tak wiele powodów... Myślę, że potrzeba być po prostu człowiekiem i okazać zrozumienie jeśli taka decyzja już zapadła. Są to bardzo osobiste sprawy tych ludzi, których one bezpośrednio dotyczą.

I takie moje pytanie, notabene - gorszą Was odejścia księży z kapłaństwa? Spotykacie na co dzień ex-księży? Czy znamy kogoś osobiście, kto odszedł, czy ta nasza wiedza opiera się tylko na kilku medialnych przypadkach?
_________________
Free evident freak ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
deox v1.2 // Theme created by Sopel & Programosy // modified v.0.2 by warna// adapted by zejnowski
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8