 Kameruński duchowny ks. Frank Mbida od kilku miesięcy pełni funkcję wikariusza w parafii w Mierzynie koło Szczecina. Do Polski przyjechał jako kleryk już w 2003 roku, a od 2011 posługuje w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. „Polacy są bardzo wrażliwi na to, by w kościele była mowa tylko o Słowie Bożym" - ocenił kapłan z Afryki.
Ks. Franciszek (tak nazywają go jego parafianie) po przyjeździe z Czarnego Lądu do Polski kontynuował studia kapłańskie w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży. Wcześniej trafił na intensywny kurs języka polskiego do Akademii Polonijnej w Częstochowie. Po ukończeniu seminarium ks. Mbida przyjął święcenia diakonatu w Łomży, a kapłańskie - w Kamerunie. Następnie odbył studia doktoranckie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W grudniu ubiegłego roku obronił pracę doktorską. Jak sam mówi, jego plany na przyszłość zależą od biskupów.
Jako mały chłopak Frank grywał w piłkę ze starszymi kolegami, wśród których było wielu ministrantów, i wkrótce sam dołączył do ich grona. „Ze strony mamy była radość, ale i niedowierzanie - wspomina moment, kiedy powiedział, że idzie do seminarium. - Moja świętej pamięci mama nigdy nie wtrącała się do takich ważnych decyzji życiowych, ale czułem, że mnie dopingowała razem z babcią - mówi ks. Frank. – Natomiast mój tata, choć nigdy nie powiedział tego wprost, myślał o innej drodze dla mnie. Tym bardziej, że tata nie był mocno praktykującym katolikiem, chrzest przyjął jako dorosły, nie rozumiał istoty kapłaństwa. Otwarcie nie wyraził sprzeciwu, jednak miał nadzieję, że ta decyzja z czasem się zmieni" - wspomina. Ks. Frank Mbida bardzo dobrze czuje się w Szczecinie. Jak sam mówi, to miasto otwarte na ludzi, również innych narodowości.
pk / Szczecin, fot.: radio.szczecin.pl.
|