Odbyła się już prapremiera filmu „Popiełuszko”, miałam wiele szczęścia, że mogłam go zobaczyć. Film jest zaskakująco prawdziwy i szczery do łez, nie tylko dlatego, że opowiada historię człowieka oddanego Bogu i ludziom, ale również dlatego, że opowiada historię Polski i Polaków.
Oglądając film, myślałam o swoim pokoleniu: pokoleniu, któremu czasy PRL-u są obce, bo choć wiemy o nich z opowiadań rodziców i dziadków, a także z kartek książek historycznych, to i tak za mało.
Do filmu załączono taśmy zarejestrowanych wydarzeń z tamtych lat. Tak odległych, choć zarazem tak mocno ściskających w sercach widzów. Film zaskoczył: momenty zabawne, śmieszne, a zakończenie filmu – ze łzami w oczach…
Wrażenia innych ludzi – nie musiałam pytać, wystarczyło zobaczyć tłum 400 ludzi wychodzących w całkowitym milczeniu z kina.